Kategorie: Wszystkie | ksiazki | na co dzien
RSS
piątek, 18 maja 2012
co za tydzień!!!

Szewski. Jak mówi Ali.

W poniedziałek najpierw bezesnna noc, potem rozprawa bez rozstrzygnięcia. Na tym tle to, że nie odebrałam biletów do dwóch teatrów ("w poniedziałki system nie działa") i nie dostałam biletów do Zamku na Noc Muzeuów było "pikusiem".

We wtorek w pracy "dzień Dilberta". Do potęgi N. Nie wiedziałam pod koniec czy śmiać się czy płakać.

W środę dzika, a nawet DZIKA awantura z ex.

Wczoraj zgubiłam klucze do mieszkania.

Dziś już "tylko" nie wzięłam pracowego "pikacza" więc jako "visitor" mam ograniczony dostęp do wszystkiego.

Jakieś pozytywy? W poniedziałek nie poszłam do pracy (błogosławiony NŻ) i kupiłam fioletowe! pelargonie na kuchenne okno. I byłam na basenie - z atrakcjami, bo pan Orłoś i pan Kret program nagrywali. Śmiesznie było. We wtorek świętowałam urodziny Mamy. W środę byłam na rollmasażu. Wczoraj kupiłam sobie śliczną koszulę i świętowałam urodziny Taty. Dziś - klucze się znalazły! mama odebrałam w sklepie, w którym je zostawiałam :)

Nuda nie jest mi pisana...

 

12:20, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 maja 2012
i znów tramwaj

Wczoraj rano "dzień z fioletowymi". Sześciu na raz w jednym tramwaju, parami, jeden lepiej woniejący od drugiego. Masakra! Żeby nie zwracać uwagi na wrażenia węchowe skupiłam się na książce. Po dłuższej chwili podniosłam wzrok znad literek rozejrzeć się gdzie jestem i czy wysiadać nie trzeba.

- Heniu! nie gadaj tak głossssino, bo pani ssczytać przeszkadzasz! - usłyszałam - Panią psssrzeprasszam za kolegę!

:)

Dziś rano spotkałam Chucka Norrisa - kapelusz z rondem, kurtka z frędzlami, bandanka na szyi i kowbojki na nogach. Szkoda tylko, że wzrostu miał nie więcej niż 160 cm... Razem z kapeluszem ;)

15:45, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (6) »
niedziela, 06 maja 2012
szczur lądowy na wodzie

Wczoraj było nudno. Dziś, gdy szczęśliwie poczułam pod nogami stały grunt krzyknęłam ile mocy w płucach "nigdy więcej". A gdy emocje opadły, już umawiałam się na następne. Regaty.

Pojechałam, żeby ostatecznie przekonać się, że to nie dla mnie. Kolega - sternik - obiecywał "będę pływał spokojnie, gwarantuję że się nie wywrócimy, będzie dobrze". Było. Wczoraj nauczyłam się robić knagę i ósemkę (węzły). Wciągać i ściągać żagle. Balansować. Nie wrzeszczeć, gdy łódka nabierała przechyłu. A dziś... W przechyle nabraliśmy trochę wody. Później w kolejnym, mocnym przechyle stałam na dziobie i przypinałam foka (żagiel). 5 minut przed portem dopadła nas burza. Pomógł WOPR. Kazał sterować na ich silnik. Problem w tym, że sternik trzymał cumę (linę) a za sterem siedziałam ja. Dało się. Choć woda zalewała oczy i równie dobrze mogłabym płynąć wpław.

Cudnie było!

21:00, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (7) »
środa, 02 maja 2012
dupogodziny

Nie miałam pomysłu na wyjazd to siedzę w pracy. W sumie to prawie urlop, z tym że za biurkiem. Nie dzieje się NIC. W poniedziałek graliśmy w scrable, dziś przyniosłam sobie Artystę i chyba zaraz obejrzę. Bo jeszcze chwila w necie i dojdę do jego końca ;)

Pozdrawiam odpoczywających i odpoczywających inaczej, czyli za biurkami!

11:24, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 kwietnia 2012
hipokryci - z pracy

Nie będę składać milusich, "słitaśnych" (fuj!) życzeń dziewczynce, której organicznie nie lubię tylko dlatego, że akurat napatoczyła się w kuchni w czasie naszego obiadu i jedna z koleżanek zerwała się tamtą urodzinowo uściskać. Reszta, w tym dwóch facetów!, zaraz poszła w jej ślady, choć na co dzień na jubilatkę nadają ile zdążą. Fuj! Nienawidzę takiej hipokryzji, nie dołączyłam się do tej szopki choć dziwnie na mnie patrzyli. Nie, bo nie! Mam niesmak. Bo tak!

16:23, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
tym razem o sąsiadce

Północ prawie. Już, już miałam zgasić światło i zanurzyć się w objęcia Morfeusza kołysana mruczeniem Melki, jak doleciał mi do nosa smrodek spalenizny. Najpierw niewielki, z upływem czasu coraz bardziej intensywny. Sen odleciał, przyleciała panika. Spodnie na tyłek, bluza, telefon i klucze w rękę, transporter na koty do przedpokoju... Zanim zaczęłam siebie i je pakować postanowiłam sprawdzić co się dzieje. Wyszłam na balkon, który u mnie jest klatką schodową. Podwórko zadymione. Na moim piętrze spokój, nade mną też dymu jakby mniej. Czyli źródło zadymienia na parterze. Spojrzałam i zamarłam... Na schodkach, na przeciwko bloku - ognisko, a przy ognisku sąsiadka. Tak mnie zszokowała, że zamiast opieprzyć do siedmiu pokoleń wstecz zapytałam czy wszystko w porządku. Ooo, chciałam to dostałam! Usłyszałam, że mam się nie wtrącać, że to jej papiery, jej śmieci, jej sprawa. Oczywiście, nie grzecznie i miło tylko okraszone odpowiednią ilością słów nie nadających się do powtórzenia. O żesz Ty! Nastraszyłam strażą miejską i pożarną, jeśli natychmiast ognia nie ugasi. Bo jak nie to mandacik odpowiedni i zimna woda od strażaków szybciutko ją ostudzą!

Ugasiła. Szkoda tylko, że z tej złości i szoku mogłam zapomnieć o śnie...

16:34, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (8) »
piątek, 13 kwietnia 2012
ech, czyli z serii "życie"

Mam chrześniaka. Wiem, nie ja jedna. To syn moje licealnej psiapsiółki. Chrześniak ma lat 12 i brata lat 17. I rodziców, którzy na święta i okolice polecieli sobie do US. Służbowo poniekąd. Fajnie, bo im się hobby staje zawodem. Mniej fajnie, bo...

Poprosili, żeby do chłopaków przez te kilka dni zaglądać. Codziennie na godzinkę albo dwie. Żaden problem. Najpierw miały być 4 dni, później tydzień, było w końcu dni 9 (dowiedziałam się w dniu ich wylotu). Plus "zrób im choć namiastkę świąt, zaopiekuj się Jasiem w dniu naszego wyjazdu, bo ma egzamin po podstawówce, no i jeden dzień może jakaś wycieczka albo kino...". OK, dzień urlopu wzięłam, z bankomatem pogadałam, z chłopcami się umówiłam. Gdzie bliższa rodzina typu dziadkowie na przykład? Nie lubią się.

Jeździłam, doglądałam, pomagałam, gotowałam czasem, byliśmy w zoo, chłopaki nauczyli mnie jeździć na hulajnodze, poszliśmy do kina. Chłopcy byli bardziej niż w porządku, po tych "dyżurach" lubię ich nawet bardziej niż przed. Starali się zasłużyć na zaufanie, którym obdarzyli ich rodzice zostawiając na tyle dni samych.

A rodzice? Po powrocie nawet nie zadzwonili, żeby choć powiedzieć "dziękuję". Przykro mi. Trochę.

12:46, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (11) »
piątek, 06 kwietnia 2012
nick zobowiązuje, więc...

SPOKOJNYCH

I RADOSNYCH

ŚWIĄTECZNYCH DNI :)

pisanki

ps. i niech nam jaja, żurki, baby i mazurki w bioderkach śladu nie zostawią ;)

23:14, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (5) »
czwartek, 05 kwietnia 2012
znów z tramwaju ;)

Wracałam z pracy. Na siedzeniach "pode mną" siedziało około dwudziestoletnie dziewczę z niewiele starszym kolegą. Opowiadało o koleżance z pracy.

- Wiesz, bardzo lubię z nią rozmawiać. Tak fajnie opowiada i nie traktuje mnie jak gówniary i ma fajne poczucie humoru i w ogóle to się z nią rozmawia jak z rówieśniczką i dzieli się doświadczeniem. Fajna jest. Naprawdę. Choć wcale nie taka młoda - dziewczę tryskało entuzjazmem.

- To ile ma lat? - zapytał kolega.

- No, w szoku byłam, jak mi dziś powiedziała. Bo nie wygląda, wiesz? Ona ma 37 lat!!! - sądząc po wyrazie twarzy dziewczęcia szok nadal jej nie opuszczał.

Mnie też. Czas umierać? ;)

10:28, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 02 kwietnia 2012
z serii "mafia" - u weta

Dwie wizyty. Pierwsza kontrolna plus odrobaczenie. Bezproblemowa. Mafia zwiedziła gabinet, pan wet się pozachwycał, orzekł wadę postawy. Teraz mogę "legalnie" nazywać Amira "Krzywołapem", ma tylne łapy w X i już. Od kociaka skacze z szafek pod sufitem prosto na podłogę, widać stawy tego nie lubią i się wykrzywiły. Jemu to w skakaniu nie przeszkadza. Czy można coś na to poradzić? Wet: "No, butów ortopedycznych dla kotów nikt jeszcze nie wymyślił" ;)

Druga wizyta - szczepienie. Melka wyjęta z transportera podłożyła się panu wetowi do głaskania i z tej rozkoszy* nawet nie zauważyła, że wet niedobry dwa zastrzyki jej zrobił. Za to Amir pokazał wszelkie możliwe kocie sztuczki. Wił się, wyrywał, próbował gryźć, jęczał, miauczał, prychał, warczał nawet! Co na to wet? "Prawdziwy facet. Histeryk"

* * * * *

* Melka generalnie nietykalska jest, zmienia się w "bierz mnie - głaszcz mnie" tylko w obecności mężczyzn. Niektórych. Wybredna jest ;)

** Muszę kiedyś zrobić zdjęcie tego Amirowego X, tylko nie wiem kiedy, bo on rzadko stoi spokojnie - jak nie gania to śpi, a wtedy X nie widać.

13:18, pisanki_pisanki , na co dzien
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16